Moja lista blogów

czwartek, 1 listopada 2012

W zadumie... wspomnienie bliskich

Pogoda się w tym roku nie popisała... Mały cały poranek był, jak do rany przyłóż... rano zajechaliśmy do dziadków było przed 8 rano standardowo po przyjeździe nocnik i przebieranko na ubrania codzienne. Śniadanko zjadł z apetytem jak nigdy 2 kawałki chlebka z serkiem żółtym. Potem przyjechali po kolei dziadek i po chwili babcia wcześnie rano pojechali na cmentarze. W ciągu dnia bawił się ładnie z przerwami na przylepianie a to do mnie a to do babci lub dziadka i tak na zmianę. Przed wyjazdem na cmentarze zjedliśmy obiad, Szymek nie chciał... po awanturze odpuściłam jak nie to nie. Na pierwszym cmentarzu byliśmy ok.14 i się zaczęło totalny brak posłuszeństwa - najchętniej to by biegał i skakał po grobach - zgroza... Próby uspokojenia kończyły się krzykiem z jego strony pt." puszczaj... ała..." i próby bicia mnie po twarzy jak brałam go na ręce. Na drugim cmentarzu nie lepiej... tylko że tu już oberwałam od małego w twarz... :( Jak wróciliśmy do domu znowu był spokojny i grzecznie się bawił z babcią z dziadkiem, jakby nigdy nic... z momentami łobuzowania, ale nie takiego jak na cmentarzach... ręce opadają...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz