Moja lista blogów
wtorek, 30 października 2012
Imieninowo....
W niedzielę Szymek obchodził imieninki i co chcieliśmy mu odśpiewać "sto lat" co nas uciszał... ale z naszą rodzicielską pomocą postawił drożdżówkę imieninową i kawkę dziadkom. Składał nawet życzenia cioci Monice, która zadzwoniła z życzeniami a co tam :)
A ponieważ pogoda była bardzo przyjemna w niedzielę to poszliśmy na spacerek i troche żołędzi pozbieraliśmy i podziwialiśmy ostatnie liście na drzewach...
A wczoraj do żłobka zaniósł łakocie dla kolegów i koleżanek z okazji imienin. I co najważniejsze poczęstował kolegów i koleżanki a nie, że wszystko jego... :)
Właśnie mam chwilę oddechu Szymek zasnął przy kołysankach... ja prawie też ;) tak miło i błogo się ich słucha i nareszcie mam chwile dla siebie. I przeglądam przepisy... na coś dobrego może ciasteczka owsiane a'la od Sowy... muszę przetestować i dam znać...
sobota, 27 października 2012
Liście spadły do roboty...
Pogoda jaka dzisiaj była każdy wie... U nas zimno, ale bez załamania... uff mogłam z Szymkiem przynajmniej trochę dziadkowi pomóc w grabieniu liści i ich wywozie. Dla jasności ja grabiłam a Szymek ze swoją taczką wywoził. Godzinka na świżym, powietrzu i od razu inaczej człowiek funkcjonuje. A ile tych liści jest jeszcze co grabić niestety.. :( Mały ciągnął obiadek zrobiony przez kochaną babcię bez żadnych, ale do tego babciny kiszony ogóras i w to mi graj... potem dojadał jeszcze jednego bo miał chęć :) a co... Jednak im bliżej kolacji i kładzenia spać tym bardziej energiczny i niesforny. Kolacje zjadł z małymi oporami, potem kąpiel i ubranie w piżamkę. Ponieważ pojawił się mały kaszelek i katarek leki zapobiegawczo podane i czas spać.
... Dzisiaj przy kołysankach Turnaua i Umer i wiecie co... poszłam go położyć ok. 20.30 i o 21 maly już SPAŁ!!!!! sama jestem w szoku... trzymajcie kciuki, aby to było to i że znalazłam metodę na usypianie małego... :)
środa, 24 października 2012
Pora spania czy zabawy?
Wiecie co nie mam już pomysłów co robić, aby mały chodził szybciej spać... nawet sięgnęłam po naturalne metody typu herbatka z melisy na uspokojenie i wyciszenie wieczorem... jak Daniel stwierdził, kubek cały wypity, ale efektu zero... mały ma taki przypływ energii wieczorem, gdy ma iść spać, że ręce opadają... ja szybciej przy jego usypianiu odpływam niż sam zainteresowany. I tak ostatnio chodzimy spać w kratkę raz usnę o 21... a następnego dnia 23... zgroza
kilka zdjęć z wakacji...
każde miejsce dobre, jak się jest zmęczonym
wtorek, 23 października 2012
Wieczór przy pysznej drożdżówce
Nie ma nic przyjemniejszego, jak powrót z popołudniówki do domu... a tu po wejściu do domu czuje się zapach świeżo upieczonej drożdżówki z kruszonką cynamonową...
....mniam.... jak się okazało Szymek dzielnie pomagał tatusiowi przy kręceniu ciasta, przesiał mąkę, wlewał zaczyna ahh... szkoda, że nie było mnie przy tym.... smak - rewelacja !!! pycha 3 kawałki na poczekaniu wciągnęłam. a oto poniżej mała prezentacja dzieła moich chłopaków
mniam dobrze, że został jeszcze kawałek mam do kawki ;)
poniedziałek, 22 października 2012
Nie zawsze jest kolorowo
Po za radością ze wspólnej zabawy pojawiają się też i problemy...
Sukcesem można się pochwalić, jest czym, od tygodnia Szymek zasypia bez smoczka trwa to dłużej, ale się udało :)
Teraz kolejny krok: wołanie za potrzebą, czyli akcja pielucha papa... W ciągu dnia już chodzimy bez, zdarzają się wpadki pt." mama o o!", dajemy jednak rade. W nocy jest gorzej rano pielucha pełna lub zrobione w nią chwila przed przebudzeniem i posadzeniem... Trzeba jeszcze nad tym popracować.
Martwi mnie jednak inna rzecz brak chęci do żłobka, który Szymek jeszcze całkiem nie dawno kochał. A zaczęło się od zmiany grupy...
Myślałam na początku z Danielem że to kwestia przyzwyczajenia do nowych opiekunek, otoczenia. Jednak mija miesiąc a tu brak poprawy. Pani psycholog ciągle powtarza, że to przez brak samochodzików/ jeździków z poprzedniej grupy, że tu nie dominuje... OK można takie zachowanie przyjąć na tydzień, ale nie na tak długi czas. Ja ostatnio mam II zmianę w pracy i Daniel z małym siedzi po południami sam. Mały jest wyciszony, jak nie on, bierze swoje misie i tuli się do taty ponad godzinę nie pozwalając mu się ruszyć gdziekolwiek bo kończy się to płaczem. Zaczyna rozrabiać nie słucha karą jest wyłączenie bajek ryk w niebo głosy. Brakuje nam pomysłów co robić...
niedziela, 21 października 2012
Przełom czy moje płonne nadzieje
Nareszcie nastąpił przełom w chodzeniu do żłobka. Szymek sam dzwoni znowu do drzwi i wchodzi bez żadnych ale do sali. Tak było przez 3 dni, potem powrót do krzyków i płaczu.Brak słów nie wiem od czego to zależy.
Nie wspomnę, że przepełnia go energia, która jest na chwile obecną nie do ujarzmienia. Z Danielem momentami już nie dajemy rady, co rusz to nowe pomysły.
Zauważyliśmy, że zaczyna również nabierać żłobkowych nawyków i nie do końca tych fajnych pt."puszczaj", "ała" i do tego dochodzi motyw: kładzenie się na podłodze do tego krzyki i płacz, jakbyśmy nie wiadomo co mu zrobili... po to tylko, aby osiągnąć swój cel...
A teraz czas na chwile przyjemne... :)
W zeszłym tygodniu pogoda dopisywała i Szymek pomagał Tatusiowi w wywożeniu liści...
Tatusiowi trzeba pomóc :)
poniedziałek, 8 października 2012
Jesienna pogoda
Pogoda w weekend nie za bardzo dopisała :( deszcz i smuta. Cóż jesień przyszła. To co tu robić w domu... hmm...
Czas się zbierać i jechać do dziadków tym bardziej, że Daniel musiał być wcześniej w pracy...
U dziadków pełnia szczęścia czas na "rojbrowanie" wszędzie mnie pełno i nic nowego, jak wam powiem, że nikogo nie słucha. A za chwile przybiega z płaczem a to bliskie spotkanie ze ścianą a za chwile samochodzik pojechał nie tam gdzie Szymek chciał.
Dobrze że do południa pogoda była w miarę i można było iść na spacer. Lepiej obiad smakował i lepiej się zasypiało po południu na drzemce.
Wczoraj to jakimś cudem usnął o 22. w piątek padł rekord godz. 20, jak wróciłam po 21 z pracy w domu była cisza i ciemno... Zawsze jak tylko wchodzę do domu z popołudniowej zmiany słyszę:Oo mama, cześć mama. Tak teraz nic... błoga cisza :)
środa, 3 października 2012
Dzień jak co dzień
Nareszcie mały sukces :)
Szymek dzisiaj idąc do żłobka bardziej nas badał niż nie chciał do niego iść. Mam nadzieje, że nastąpił przełom i będzie już dobrze. Obym nie zapeszyła...
W domu też jest inny, bawi się i sam sobą się zajmuje. Zobaczymy jak będzie w środę, kiedy pójdę na drugą zmianę :) Czy jak ostatnio będzie kleił się do taty oznajmiając, że jest coś nie tak czy zajmie się sobą.
We wtorek zażyczył sobie majtki zamiast pieluchy do żłobka :) przygotowana wyprawka i można ruszać. Rzeczy na przebranie są :) Na szczęście okazały się zbędne... HURRA!!
Jednak rano koszmar w żłobku pozostał, nie wiem co jest w tej grupie... Zawsze przy wejściu płacz czy ta ilość dzieci go tłumi, czy jakaś "ciocia" to nie fajna "ciocia". Nie wiem co już mam robić :(
W domu super zabawa i ekstra humor zobaczymy co przyniesie kolejny dzień... mam popołudniówkę...
Rano nie chętnie wstał, ale nie ma co się dziwić druga noc kiedy zasypia 22-23 :/ i nie wiem z czego to wynika tym bardziej, że jest kładziony ok.21.
Oczywiście majtki żadnych pieluch! chociaż ta z nocy pełna po brzegi.
Ja teraz mam chwile dla siebie, czyli małe sprzątanie i obmyślanie co na obiad. wczoraj żeberka i frytki :) a dzisiaj hmmm... Wiem gulasz!
Dziadki i kochana ciocia
Nie ma to jak weekend u dziadków zwłaszcza, jeśli pogoda dopisuje a jak tu jej nie wykorzystać, aby zmęczyć małego odkrywce. W sobotę pomagał wujkowi w porządkowaniu ogródka łącznie ze sprawdzaniem poziomu wody w oczku wodnym. Dla niego to kolejna przygoda, dla mnie strach czy nie wpadnie do tej wody.
Później zabawa w zbieranie żołędzi, które z jakiegoś nie znanego mi powodu nazywał kasztanami :)
W niedziele w końcu przyjechała długa nie widziana ciocia Monika z kuzynem Maciejem. Maciej wyszedł mi na przeciw kiedy wracałem ze spaceru - spałem w jego trakcie - ale był przy mnie jak wróciliśmy do domu dziadków. Później razem super się bawiliśmy piłką, zbieraliśmy kasztany - kasztany ;)...
A później dziadek odwiózł kuzyna i ciocię do domu szkoda tylko, że tak szybko. Ciekawe kiedy zobaczę Madzie - to moja kuzynka i siostra Macieja, też jej dawno nie było... podobnie jak wujka Krzysia...
Subskrybuj:
Posty (Atom)










