Moja lista blogów
sobota, 27 października 2012
Liście spadły do roboty...
Pogoda jaka dzisiaj była każdy wie... U nas zimno, ale bez załamania... uff mogłam z Szymkiem przynajmniej trochę dziadkowi pomóc w grabieniu liści i ich wywozie. Dla jasności ja grabiłam a Szymek ze swoją taczką wywoził. Godzinka na świżym, powietrzu i od razu inaczej człowiek funkcjonuje. A ile tych liści jest jeszcze co grabić niestety.. :( Mały ciągnął obiadek zrobiony przez kochaną babcię bez żadnych, ale do tego babciny kiszony ogóras i w to mi graj... potem dojadał jeszcze jednego bo miał chęć :) a co... Jednak im bliżej kolacji i kładzenia spać tym bardziej energiczny i niesforny. Kolacje zjadł z małymi oporami, potem kąpiel i ubranie w piżamkę. Ponieważ pojawił się mały kaszelek i katarek leki zapobiegawczo podane i czas spać.
... Dzisiaj przy kołysankach Turnaua i Umer i wiecie co... poszłam go położyć ok. 20.30 i o 21 maly już SPAŁ!!!!! sama jestem w szoku... trzymajcie kciuki, aby to było to i że znalazłam metodę na usypianie małego... :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz